Pomyślałam sobie, że próbuję ostatni
raz. Jeśli teraz się nie uda, to pora po prostu dać sobie wreszcie spokój. Wszak staropanieństwo toż nie koniec świata, prawda?
Szkoda tylko, że emocje nie rozumieją, a serce pęka i się buntuje. Ale czekaj, czekaj – jeszcze Cię sobie podporządkuję, rozum musi wziąć górę.
Szkoda tylko, że emocje nie rozumieją, a serce pęka i się buntuje. Ale czekaj, czekaj – jeszcze Cię sobie podporządkuję, rozum musi wziąć górę.
A tak naprawdę, to tylko takie
bezsensowne gadanie. Pamiętam, jak było za pierwszym razem. Pamiętam, jak
bardzo bolało mnie to rozstanie. Drugi raz w życiu tak bardzo. A pierwszy – tak
bardzo nie mogłam się pozbierać. Tak długo i często wracało… to znak, że tak
miało być? Że mieliśmy znowu się spotkać? Może.
A może to doprowadzi tylko do
większego bólu.
Sama już nie wiem.
Jestem szczęśliwa. Przy Tobie, obok
Ciebie, w Twojej obecności, z Tobą w głowie. Ale równie mocno, jak nie mocniej,
boję się. Bo to już raz było. A teraz jest piękniej… ale trudniej. O jakieś…
ponad 330 km.
Ja nie wrócę. Nie potrafię. Tutaj
zaczęłam żyć. Tam tylko się dusiłam.
Jestem pewna, jak niewielu rzeczy na
świecie – chcę być z Tobą. I równie pewna jestem, że nie potrafię tam wrócić. I
prawdopodobnie nie będę w stanie – bo serce się buntuje i na nic racjonalność,
która ma zresztą logiczne argumenty. Nie potrafię… i tak – nie chcę. Bo od tego
uciekłam… i zaczęłam być szczęśliwa – i prawdziwie wolna.
3 V 2020, g. 22:19
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz