wtorek, 29 maja 2018

#3 The third - It has last a bit too long, hasn't it?


Ból fizyczny zmienia perspektywę patrzenia na świat. Niekiedy działania stają się chaotyczne i irracjonalne, niejasne dla samej jednostki; czasami postawienie przed fizyczną i psychiczną „ścianą” otwiera oczy i budzi dawno zapomniane wartości, pragnienia, marzenia, najbardziej choćby dziecinne. Zagrzebane, ukryte głęboko. Nagle pewne rzeczy tracą na znaczeniu, inne je odzyskują, jeszcze inne zyskują. Ale może takie momenty też są w życiu potrzebne? Może czasami dzięki nim uświadamiamy sobie, że w ogóle żyjemy albo że cokolwiek może zależy od nas?
A może czasami trzeba walnąć kilka razy o ten mur. Może trzeba upaść X miliardów, a nie milionów razy. A może nadal marudzić, płakać, narzekać, ale mimo to – po cichu walczyć. Powoli. Łapać oddech. Raz i drugi. Czasami się cofnąć. Czasami trochę pobłądzić. Mieć dosyć siebie i świata, wściekać się na wszystko, być w nienawiści u wszystkich. A może czasem trzeba zrobić z siebie ofiarę, wzbudzić litość, nawet nie celowo, może czasami trzeba się innym narzucać i być widzianym. Może zamknięcie nie zawsze pomaga. Może puste krzyki w ciszy nie są najlepszym rozwiązaniem. Może czasami trzeba otwarcie pałać gniewem, pomimo wyrzutów sumienia i poczucia bezsensu. Może kiedyś to mija.
Ale nie może, a na pewno – warto chociaż próbować. Bo teraz to chyba schemat zerojedynkowy – All Or Nothing. 

E.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz